nie, żebym chciała reanimować, czy coś.
backup, bo dużo fajnych rzeczy było niżej.
bez zdjęć, bez komentarzy – bez wszystkiego.
dzięki, blox. idź się ten tego, no. (a, wróć, już przecież przeszedł do historii)
nie, żebym chciała reanimować, czy coś.
backup, bo dużo fajnych rzeczy było niżej.
bez zdjęć, bez komentarzy – bez wszystkiego.
dzięki, blox. idź się ten tego, no. (a, wróć, już przecież przeszedł do historii)
Składniki:
Jajka rozbijamy. w 5 oddzielamy żółtka od białek. 3 całe jajka i 5 żółtek roztrzepujemy widelcem z solą i pieprzem. Masło rozpuszczamy na patelni i wlewamy masę jajeczną. Cały czas mieszamy. Gdy masa jest ścięta, dodajemy pozostałe żółtka i szczypiorek, chwilę mieszamy, po czym zestawiamy z palnika i dalej mieszamy minutę. Gotowe! Jajecznica jest delikatna, wilgotna i ma piękny kolor, a co najważniejsze, jest pyszna!
Tłusty Czwartek za pasem, więc można zgrzeszyć pączkowo, niezależnie od trzymanej na co dzień diety. Przepisów na pączki jest wiele, dziś zaprezentuję Wam mój, prosty i smaczny oraz wart tłustoczwartkowego grzechu.
Sposób przygotowania:
Masło roztopić, do ciepłego wlać mleko. Wsypać mąkę, dodać sól, cukry, żółtka, drożdże, spirytus i wyrobić gładkie ciasto (powinno być dość luźne). Można do wyrabiania użyć maszyny albo robota z hakiem. Odstawić ciasto do wyrośnięcia. Formować małe pączki: albo lepić kulki, albo rozwałkować ciasto na grubość 5 mm i wycinać szklaneczką krążki. Ponownie zostawić do wyrośnięcia. Rozgrzać tłuszcz do temperatury 175 stopni (nie może być za gorący, bo pączki się z wierzchu spalą, a w środku będą surowe) i partiami smażyć pączki z obu stron, aż uzyskają brązowy kolor. Odkładać na papierowe ręczniki, aby odsączyć tłuszcz. Jeszcze ciepłe można nadziać marmoladą za pomocą szprycy. Ukręcić lukier z cukru-pudru i białka (lub wody, jeśli ktoś woli) i polukrować pączki. I już, gotowe.
Smacznego!
Wyborne na ciepło i na zimno, z dodatkami i bez.
Z powyższych składników wyrobić ciasto. Rozwałkować na duży prostokąt,
posmarować sosem pomidorowym, posypać startym żółtym serem, zwinąć w roladę
wzdłuż dłuższego boku. Pokroić na plastry, ułożyć na blasze do
pieczenia, posmarować rozbełtanym jajkiem (opcjonalnie), odstawić do
wyrośnięcia. Piec w 200-220 stopniach (piekarnik gazowy) ok. 15-20
minut, aż się ciasto zezłoci. Zamiast sosu pomidorowego i żółtego sera można użyć
szpinaku z fetą. Świetne na ciepło (z czerwonym barszczem) i na zimno.
Co roku na nie czekam i co roku produkuję na bieżące potrzeby ogromne ilości, które wszyscy ze smakiem pochłaniamy.
Ogórki umyć. Na dno dużego słoja włożyć część przypraw – łodygi kopru, część korzenia chrzany, liście chrzanowe. Ogórki układać w słoju jak najściślej. Pomiędzy nie włożyć resztę pociętego na słupki chrzanu oraz obrane ząbki czosnku. Ogórki zalać gorącą wodą z solą. Na wierzchu położyć baldachy kopru i resztę czosnku. Odstawić. Tak wyglądają po 48 godzinach.
Z wczoraj zostało trochę bobu – nie daliśmy mu rady… Wyrzucić szkoda, zimny to nie to. Pomyślałam, zrobiłam – i efekt okazał się wyśmienity!
Delikatne, rozpływające się w ustach, bardzo łatwe w przygotowaniu.
na ciasto:
ponadto:
Z sera, maki i margaryny zagnieść i wyrobić ciasto. Rozwałkować, wykroić ciasteczka, ułożyć na blasze na papierze do pieczenia. Posmarować rozbełtanym jajkiem i posypać cukrem. Piec w temperaturze 180 stopni, aż się zezłocą (ok. kwadransa).
Smacznego!
Najważniejsze jest w nich ciasto – banalnie proste, niesamowicie pyszne. Wypełnienie w zasadzie dowolne, co komu w duszy zagra, ważne, żeby było konkretne w smaku.
Z powyższych składników zagnieść ciasto.
Do farszu użyłam gotowanego mięsa z rosołu, kapusty kwaszonej i cebuli w proporcjach 2:1:1. Cebulę pokrojoną w kostkę usmażyłam na złoto w 2 łyżkach oleju, dodałam pokrojoną kapustę i razem smażyłam kilka minut, a następnie podlałam kilkoma łyżkami wody, dorzuciłam listek laurowy, posoliłam i dusiłam do miękkości. Mięso zmieliłam i dodałam do kapusty z cebulą. Razem podsmażałam kilka minut, doprawiłam solą i świeżo zmielonym pieprzem. To jedna z wielu wersji, każdy może zrobić farsz, jaki umie i lubi.
Połowę ciasta rozwałkowałam na prostokątny placek, lekko podsypując mąką (świetnie się wałkuje!) i na dłuższy bok rozłożyłam połowę nadzienia na 3/4 szerokości.
Od brzegu z nadzieniem zwinęłam prostokąt w rulon i lekko go spłaszczyłam.
Paszteciki kroiłam w ten sposób: pierwsze cięcie na ok. centymetr głębokości, drugie to odcięcie kawałka od rulonu.
Paszteciki układałam na papierze do pieczenia na blasze, dość ciasno obok siebie – niewiele rosną.
Posmarowałam paszteciki rozbełtanym z kilkoma kroplami wody żółtkiem i piekłam w temperaturze 200 stopni, aż się zrumieniły.
Paszteciki są wyborne zarówno na ciepło, jak i na zimno.
Smacznego!
Te bułeczki są aromatyczne, pyszne i sycące. Znakomite same w sobie jako przekąska – a z ulubioną surówką stanowią pełnowartościowe danie. Zapraszam do spróbowania!
Ze wszystkich składników zagnieść gładkie sprężyste ciasto i pozostawić do wyrośnięcia (maszyniści mają łatwiej, maszyna robi to świetnie).
Dłońmi natłuszczonymi olejem uformować bułki i ułożyć na blasze.
Pozostawić do wyrośnięcia.
Piec w piekarniku ustawionym na maksymalną temperaturę (ja piekę w gazowym) 15 minut, po tym czasie każdą bułkę posmarować za pomocą pędzelka zimną wodą i piec kolejne 5 minut, aż będą zrumienione.
Zostawić do wystygnięcia. Przechowywać w zamykanym naczyniu (u mnie szklane).
Smacznego!
Jego atutem jest właśnie puszystość: takie jest i ciasto, i masa jabłkowa, i pianka na wierzchu. Lekkie, smakowite, wykwintne, zadowoli gust wielbicieli domowych wypieków. Ja robię je zawsze po produkcji domowego ajerkoniaku, w ramach wykorzystywania białek 🙂
Jabłka obrać, pokroić w ćwiartki, wydrążyć gniazda, pokroić w plasterki. Do garnka wlać sok jabłkowy, wrzucić jabłka, udusić. Dodać kisiel cytrynowy, zagotować mieszając.
Margarynę rozpuścić i zostawić, aby wystygła.
Do miski miksera wlać 5 białek i ubić, pod koniec dodając 1/2 szklanki cukru. Przełożyć do innego pojemnika.
Do miski miksera wbić 4 jajka, wsypać pozostały cukier, cukier waniliowy i szczyptę soli, zmiksować. Wciąż miksując dodać śmietanę, mąkę i proszek do pieczenia. Na koniec wlać tłuszcz.
Blaszkę (u mnie duża prostokątna) wyłożyć papierem do pieczenia. Wlać ciasto. Na ciasto wyłożyć masę jabłkową. Wstawić do piekarnika i piec w 180 stopniach 45 minut. Po tym czasie ciasto wyjąć, na wierzch wyłożyć pianę i wstawić do piecyka na kolejne pół godziny.
Smacznego!